Po wylądowaniu i odebraniu bagaży, zaczęłyśmy się rozglądać
za moją ciocią. Nigdzie jej nie widziałam. Nagle Avril mnie szturchnęła i
wskazał na wysokiego mężczyznę z kartką w ręku. Na niej było napisane moje
nazwisko. Ruszyłyśmy w jego stronę. Gdy już doszłyśmy powiedziałyśmy chórem :
- Dzień dobry
-Dzień dobru czy Pani to Demi … .Demi Lovato? – spytał
- Tak to ja, a kim Pan jest? – zapytałam grzecznie
- Jestem jednym z pracowników Pani cioci, mam na imię William
– odpowiedział ze spokojem w głosie -
Czy możemy już pójść do samochodu by pojechać do domu Pańskiej cioci? –
zapytał
- Tak pewnie, a gdzie mamy iść? – powiedziałam z lekkim
zdziwieniem
- Idźcie za mną- powiedział krótko i stanowczo
Ruszyliśmy ku wyjściu z lotniska. Pod nim czekała na nas
limuzyna. William, jak gentleman otworzył nam drzwi pojazdy. Weszłyśmy do
środka. On udał się na miejsce kierowcy. Po chwili ruszyliśmy w drogę do domu mojej
kochanej cioci. Jechali my tak jakieś 20 minut. Gdy podjeżdżaliśmy wyjrzałam
przez okno i zobaczyłam tam willę
z basenem. Razem z Avril wyszłyśmy z pojazdu. Wilson pomógł nam
z bagażami. Szłyśmy powoli ku drzwiom. Gdy otworzyłyśmy je ujrzałyśmy duży hol.
Ściany pokryte były farbą o kolorze kawy
z mlekiem. Wisiały na mich różne obrazki, ale nie przyglądałam się za bardzo. P
wejściu dalej ukazał się wielki salon.
Byłam pod wielkim wrażeniem. Szłyśmy dalej, aż doszłyśmy do wejścia
na górę. Obie stwierdziłyśmy, że zanim pójdziemy na górę zobaczymy jeszcze
kuchnię. Wyglądała cudownie ściany miały kolor beżu i bieli. Była to nowoczesna
kuchnia. Nic dodać nic ująć. W końcu skierowałyśmy się ku górze. Najpierw
poszłyśmy do swoich pokoi.
Mój wyglądał tak:
A Avril tak:
Gdy moja przyjaciółka zaczęła się rozpakowywać ja obejrzałam jeszcze moją
Łazienkę:
I garderobę:
Następnie udałam się na dalsze zwiedzanie domu. Obejrzałam już wszystkie pokoje prócz jednego. Gdy powoli nacisnęłam klamkę. Za drzwiami ujrzałam pokój muzyczny. Było tam studio nagraniowe, fortepian, gitary: elektryczne, klasyczne, akustyczne i basowe, a także perkusja i wiele innych instrumentów. Coś mnie podkusiło i siadłam przy fortepianie. Tak dawno na nim nie grałam. Postanowiłam moje uczucia przerodzić w muzyka. I
zaczęłam grać to . Gdy już kończyłam usłyszałam kroki, więc wstałam od fortepianu i jak najszybciej wyszłam z tam tond. Zobaczyłam uśmiechniętą przyjaciółkę idącą w moim kierunku. Uśmiechnęłam się na sam jej widok. Dziewczyna obrazu zaczęła rozmowę:
- Słyszałam jak grasz to było wspaniale. Kiedy ty się tego nauczyłaś? Co? Musisz to robić wcześniej - powiedział to z radości i z obawą w głosie. Ja tylko strzeliłam buraka i wzięłam głęboki oddech.
- Kiedyś robiłam to częściej, ale dawno straciłam chęć do grania na fortepianie. Lecz dzisiaj mnie coś tak jakby popchnęło do niego. Nauczył mnie na nim grać mój ojciec, który jest już tylko w moich wspomnieniach. Zmienił się - odpowiedział z żalem w głosie Koleżanka zauważyła moją zmianę nastroju więc szybko zmieniła temat.
-A wiesz może, gdzie jest Twoja ciocia - zapytała
- No właśni to ona miała po nach pojechać a nie jej pomocnik. Choć zapytamy się go - odpowiedziałam ochoczo
- Dobra- po tych słowach udałyśmy się w stronę kuchni. Gdy zobaczyłyśmy mężczyznę robiącego kanapki odrazu zapytałyśmy:
- Hej wiesz może gdzie jest ciocia? - udawałam uśmiech by niczego się nie domyślił
- Tak coś jej wypadło w pracy. Pewnie wróci wieczorem - ja tylko posłałam mu uśmiech w podzięce i pobiegłam na górę. Postanowiłam pobiegać, więc przebrałam się w to . Wychodząc krzyknęłam, że wychodzę. włączyłam muzykę i założyłam słuchawki. Biegłam nie znając drogi. Biegłam przez park, aż do lasu. Wbiegłam do niego, aż przystanęłam na polani. Znajdowało się tam małe jeziorko. Nagle usłyszałam trzask łamiących się gałęzi. Szybko wstałam i zaczęłam biec przed siebie. Po godzinie wróciłam do domu. Szybko zjadłam kolacje, wykąpałam się i poszłam spać.
~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*
Hej! Sory, że tak długo musieliście czekać, ale nie miałam czasu ani weny i wiem , że nie wyszedl mi ren rozdział. Przepraszam za wszystkie błędy. Piszcie kom i jak wam się podoba nowy szablon?
~Gumycollie
zaczęłam grać to . Gdy już kończyłam usłyszałam kroki, więc wstałam od fortepianu i jak najszybciej wyszłam z tam tond. Zobaczyłam uśmiechniętą przyjaciółkę idącą w moim kierunku. Uśmiechnęłam się na sam jej widok. Dziewczyna obrazu zaczęła rozmowę:
- Słyszałam jak grasz to było wspaniale. Kiedy ty się tego nauczyłaś? Co? Musisz to robić wcześniej - powiedział to z radości i z obawą w głosie. Ja tylko strzeliłam buraka i wzięłam głęboki oddech.
- Kiedyś robiłam to częściej, ale dawno straciłam chęć do grania na fortepianie. Lecz dzisiaj mnie coś tak jakby popchnęło do niego. Nauczył mnie na nim grać mój ojciec, który jest już tylko w moich wspomnieniach. Zmienił się - odpowiedział z żalem w głosie Koleżanka zauważyła moją zmianę nastroju więc szybko zmieniła temat.
-A wiesz może, gdzie jest Twoja ciocia - zapytała
- No właśni to ona miała po nach pojechać a nie jej pomocnik. Choć zapytamy się go - odpowiedziałam ochoczo
- Dobra- po tych słowach udałyśmy się w stronę kuchni. Gdy zobaczyłyśmy mężczyznę robiącego kanapki odrazu zapytałyśmy:
- Hej wiesz może gdzie jest ciocia? - udawałam uśmiech by niczego się nie domyślił
- Tak coś jej wypadło w pracy. Pewnie wróci wieczorem - ja tylko posłałam mu uśmiech w podzięce i pobiegłam na górę. Postanowiłam pobiegać, więc przebrałam się w to . Wychodząc krzyknęłam, że wychodzę. włączyłam muzykę i założyłam słuchawki. Biegłam nie znając drogi. Biegłam przez park, aż do lasu. Wbiegłam do niego, aż przystanęłam na polani. Znajdowało się tam małe jeziorko. Nagle usłyszałam trzask łamiących się gałęzi. Szybko wstałam i zaczęłam biec przed siebie. Po godzinie wróciłam do domu. Szybko zjadłam kolacje, wykąpałam się i poszłam spać.
~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*
Hej! Sory, że tak długo musieliście czekać, ale nie miałam czasu ani weny i wiem , że nie wyszedl mi ren rozdział. Przepraszam za wszystkie błędy. Piszcie kom i jak wam się podoba nowy szablon?
~Gumycollie




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz Dla Ciebie to tylko kilka kliknięć, a dla mnie ogromna motywacja.